Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 20 2017

08:17
- A potem? Widziałaś się z nim? - Nie, nigdy. Ostatni raz tamtej nocy. Nie pocałował mnie ani się nawet porządnie nie pożegnał. Powiedział tylko, że musi na trochę wyjść. To wszystko.
— Małgorzata Halber "Najgorszy człowiek na świecie"

July 11 2017

07:17
Bez przerwy uciekam. Nie wiem, jak przestać.
— Wiek Adaline / The Age of Adaline
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaaks aks
07:17
Tak sobie leżę i się zastanawiam jak bardzo to wszystko jest pojebane. Jak chory jest świat w którym żyjemy. Jak bardzo bezsensowne są rzeczy które ktoś próbuje mi wmówić. Że sensem życia jest praca, pieniądze, że patriotyzm, że kraj, że emerytura. Jakoś tak no, ja to wszystko pierdolę serdecznie. Bo nie kumam jak można dać sobie wmówić że w życiu chodzi o to żeby wstawać o 6 rano w poniedziałek i to w styczniu. Jakbym musiał śniadanie komuś zrobić to okej, no ale nie kurde żeby iść i tyrać. 
Nie kumam tego że niby jestem polakiem, to mam tam jakieś polskie obowiązki. Że niby jak ruscy wejdą to ja mam z karabinem w okopy kurwa, bić się za umowę-zlecenie, szefa chuja i jego drogi samochód. Za sąsiadów którzy mnie wkurwiają, za zero perspektyw i udawanie że jestem kowalem swojego losu. Kuć to ja mogę ludzi na praktykach, w dupę, rękę, żyłę. Ewentualnie mam wpływ na swojego bicka. A i tak ograniczony, dowiedziałem się na zajęciach z fizjologii że jednym z powodów tego że całe życie miałem oponę na brzuchu to połowicznie chujowa dieta, a połowicznie podwyższony poziom kortyzolu - horomonu stresu. I co? I wystarczy jebnąć robotę w której traktują cię jak psa i nagle bum. A i ta chujowa dieta wynikała z tego że ja bez sensu zapierdalałem jak pies. 
Nie kumam i chyba nigdy nie zrozumiem że są na świecie ludzie którzy są tak bardzo zjebani że obraża ich boga to że ktoś woli osoby tej samej płci. Albo hit , WIELCE CZCIGODNY PAN MINISTER POPARŁ USTAWĘ O LEGALIZACJI MEDYCZNEJ MARIHUANY. Kurwa, no łaskawy jebaniec. Morfiną to spoko, mogę napierdalać jak pojebany, ale żeby ktoś kto jest już na ostatniej prostej mógł sobie skręta zapalić to się jakiś niedojebiec musi pozytywnie wypowiedzieć. Ludzie kurwa, kto wam skradł rozum i godność człowieka? Jak Ci zioło pomaga na sraczkę czy tarczycę to mnie jebie, bierz sobie to na zdrowie. Jak Ci pomoże nacieranie się cegłą i moczenie chuja w czosnku marynowanym to proszę Cię bardzo, PRZECIEŻ MNIE TO JEBIE. JEEEEBIEEEE. Nie wstaję rano i nie zastanawiam się co tu by jeszcze ZAPISAĆ W USTAWIE. Mam co robić, rowerek, plaża, boks, 16gb pornusów w HD, ogromna książka z interny do przeczytania a nie KURWA, REGULOWANIE ŚWIATA.
Albo o - tej chuj tlenu niegodny, obrońca życia nienarodzonego, niejaki Chazan - nikt się nie wkurwia że ktoś kto zabił więcej dzieciaków niż ja wianków skradłem jest EKSPERTEM DO SPRAW OPIEKI OKOŁOPORODOWEJ W POLSCE. LUUUDZIE, HALO, ŁEJKAP, TO TAK JAKBYM JA ZOSTAŁ EKSPERTEM DO SPRAW CNOTY I PORZĄDKU NA OBOZIE HARCERSKIM W BIESZCZADACH. Puściłbyś jeden z drugim swoją szesnastoletnią córkę na miesiąc pod opieką takiego zwyrola? Ale żonkę czy dziewczynkę do szpitala żeby rodziła to luz, WIADOMKA, SPOKO. Przecież to nie ty jebańcu jeden z drugim możesz umrzeć na skutek zatoru w płucach, obrzeku płuc, NZK, NZK przez uciśnięcie macicą żyły głównej, wykrwawienie się po cesarce, po porodzie drogami rodnymi, po wydobyciu ratowniczym, po pęknięciu jakiejś jebanej tętniczki nerkowej czy innego patatałajstwa. LUZ BLUES.
No naprawdę, weź człowieku jeden z drugim powiedz że nie jest spierdolony świat w którym żyjemy. Zapraszam do dyskusji.
Reposted fromyanek yanek viaWilalena Wilalena

June 24 2017

17:18
8652 7b2a 500
Reposted fromslodziak slodziak vialoveveryone loveveryone

June 11 2017

18:36
8245 0473 500
Reposted fromoll oll viapassifloora passifloora

June 10 2017

14:22
Ludzie czasami myślą, że jestem naiwna bo jestem pozytywnie nastawiona do świata i ludzi. Nic bardziej mylnego. Nie należy mylić optymizmu i zwykłej, ludzkiej życzliwości, z naiwnością. Cieszę się każdą chwilą w życiu bo wiem jak bardzo brutalny jest ten świat. Straciłam zbyt wiele, żeby nie doceniać tego co mi pozostało. Mogę płakać nocami z żalu, za tym co mi zabrał los albo wziąć się w garść i starać się nie poddawać. Dotknęłam brudnego dna rzeczywistości wiele razy. Czasem myślałam, że niżej już upaść nie można. Ale za każdym razem okazywało się, że jednak można. Przestałam więc rozpatrywać życie w kategoriach „co złego mi się przytrafiło” a w głowie zaczęłam układać całą listę pięknych rzeczy, które mnie spotkały.
Wiem jak czarne może być życie, dlatego staram się je rozświetlić i pokolorować emocjami, najpiękniej jak tylko potrafię. Nie piszę o pozytywnych aspektach życia bo jestem tak głupia czy naiwna, tylko dlatego żeby nie zwariować. Nie ma co ukrywać, bycie skrajnym wrażliwcem w dzisiejszych czasach jest dość trudne. Czasem trzeba założyć zbroję i iść w niej przez świat a czasem odlecieć gdzieś w obłoki żeby nie zostać zmieszanym z błotem chłodnej rzeczywistości.
Podobnie jest w relacjach międzyludzkich. Jestem miła nie dlatego, że tak wypada czy dlatego, że czegoś od kogoś chcę – tylko dlatego, że lubię być miła. Uważam, że ludzie są dla siebie za mało życzliwi. Jak już kiedyś pisałam – świat cierpi na deficyt miłości – ja nie chcę na niego cierpieć. Cierpiałam ze zbyt wielu rożnych powodów w życiu, ale miłość nigdy mnie nie zawiodła. Dlatego to właśnie miłość i pasja stanowią dla mnie najwyższą wartość. Myślę że to one dają mi siłę by żyć.
— Aleksandra Steć
Reposted fromataszka ataszka
14:21
Reposted fromoll oll viagdziejestola gdziejestola
14:14
Wszystkim się wydaje, że tylko delikatne, słabe kobiety potrzebują silnych mężczyzn. Brednie. Chciałabym poznać kogoś o silniejszym charakterze od mojego. Kogo nie zdominuję. Kogoś, kto nie będzie mnie pytał o zdanie, kto powie mi, że będzie tak jak on chce i już. Faceta, który szybciej wyniesie mnie na rękach z domu niż pozwoli mi w nim siedzieć. Kogoś, kto zdejmie ze mnie obowiązek decydowania o wszystkim. Mężczyznę, który powie: "Jesteś MOJĄ kobietą". A ja po prostu będę.
— znalezione.
Reposted fromczarnaowca czarnaowca viachcialambyc chcialambyc
14:13
Nawet nie wiesz jakie to piekące uczucie. Jak to jest, kiedy słuchasz mężczyzny i wydaje Ci się, że on wyciąga z twojej głowy pewne myśli jak z szuflady. Włącza muzykę i to jest właśnie to, co chciałaś usłyszeć. Wlewa do kieliszka wino i to jest właśnie to wino, na jakie miałaś ochotę. Idzie zmienić koszulę i wraca w koszuli, o jakiej marzyłaś, żeby miał na sobie… A jak z nim rozmawiasz, to prawie tak, jakbyś słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego. Taka niezwykła zgodność tego, co myślisz i czujesz z tym, co słyszysz.
— Janusz Leon Wiśniewski

June 07 2017

13:45
Widzę jak patrzysz i to sporo dla mnie znaczy.
— małpa-skała
Reposted fromlovvie lovvie
13:38
Do dojrzałego związku trzeba dojrzałych ludzi, tego nie przeskoczysz.
— dorośliśmy
Reposted fromwszystkodupa wszystkodupa viastationC stationC

June 01 2017

21:56
Potrzebny mi ktoś, kto przyjmie mnie razem z tym wszystkim. Kto powie do mnie ‘Mała’ i pozwoli mi taką być. Kto powie ‘puść te wszystkie sznury, którymi się splątałaś’ i one puszczą. Kto powie ‘jestem’ i naprawdę tu będzie. Kto nie złoży reklamacji. Nie odda z powrotem do serwisu, bo uzna, że jednak nie chce się męczyć. Kto będzie chciał mnie rozkręcić. Zajrzeć do środka. Ubrudzić się. Powymieniać zepsute części. Żebym w końcu nie musiała być z kamienia. Żebym mogła się rozpaść. Rozpuścić. Rozlać. Rozkleić. Żeby chciał. Nie zraził się. Strzegł. Zebrał mnie i schował w ramionach. Trzymał. Trzymał tak całą noc. Żebym mogła spokojnie zasnąć. Uspokoić wszystkie rozdygotane części. Rozchwiane fragmenty. Żeby to w końcu ktoś bronił mnie. Żeby to w końcu przy mnie ktoś czuwał. Żebym to w końcu ja mogła zamknąć oczy. Żebym nie musiała nic wiedzieć. Żebym nie musiała stać na baczność. Żebym mogła wyłączyć radar, czujniki i alarmy. Żebym nie musiała się spieszyć. Uciekać. Zrywać się na budzik. Na znak. Na sygnał. Na niepokojący dźwięk. Na wypadek niebezpieczeństwa. Żebym była pewna, że mogę tu być. Że nikt nie liczy mi czasu. Nie daje mi go na kredyt. Nie nalicza sekund płatnych w późniejszym terminie. W ratach. Z odsetkami. Żebym była na stałe. Bez możliwości wypowiedzenia. Zerwania. Odstąpienia. Nie na okres próbny. Nie na trzy miesiące. Nie na rok plus miesiąc gratis. Nie na gorszy dzień. Nie na noc. Nie na dwie. Nie na kolację bez śniadania. Żebym była na co dzień. Nie na telefon. Nie z dostawą do domu. Nie w biegu. Nie na szybko. Bez umów. Bez podpisów. Z chęci. Bo lubi na mnie patrzeć. Bo nikt nie wybucha mu tak w rękach, jak ja. Bo nie chce, żebym bała się życia. Bo nie dopuści do mnie więcej wątpliwości. Nie pozwoli. Obroni. Żebym mogła obudzić się w tym samym miejscu. Żeby nadal był. Żeby trzymał. Żeby było mi ciepło.

May 30 2017

22:01
2958 0f81 500
magia zupy część 2323524353
Reposted fromnivea nivea viapikkumyy pikkumyy

May 28 2017

17:14

Zapytała mnie kiedyś
Kto jest moim ulubionym
Poetą
I ja odpowiedziałem że

Bóg

Ona się zaśmiała 

I grała dalej 

I zapytała mnie
Która z jego 
Prac jest moją
Ulubioną
I ja odpowiedziałem że

Ona 

May 24 2017

18:54

Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to "wycofem", dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen.

Jest taki piękny cytat w filmie Sara "Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną". I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę "O - oł, zaczynają się kłopoty". Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.

Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim
punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku.

Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej.

Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać.

Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Chodź ze mną człowieku". Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie "ten mój". Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: "wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć." Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego. Kogoś przy kim będę się czuła "lekko". Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą.

Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne.

Kogoś. Tego kogoś.

- W.N.

https://www.facebook.com/slowemwsedno
Reposted fromWilalena Wilalena

May 20 2017

15:04
- A jak wygląda twoje szczęście? - pytam. - Zszywam to szczęście z powrotem do kupy - odpowiada. - Podarło się? - Kompletnie. Ale, wiesz, da się je uratować. Trzeba tylko użyć innych nitek - mówi. - Może to też kwestia materiału.
— Żulczyk

April 22 2017

11:52

Reposted fromgdziejestola gdziejestola

April 20 2017

19:59
Ja po prostu wiem, że tak zwany dobry adres to człowiek, nie ulica.
— Dorota Terakowska

April 19 2017

18:29
1732 247c 500
Reposted frommisiapa misiapa vialovvie lovvie

April 14 2017

21:44
nie mam pojęcia, co ktoś mógłby we mnie pokochać.
Reposted fromnotenough notenough viaaugustus augustus
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl